Przejdź do głównej zawartości

Rozmówki hiszpańsko – hiszpańskie



Podobno mowa jest srebrem a milczenie owiec (czy jakoś tak). Nie do końca zgadzam się z tym twierdzeniem i wcale nie chodzi o te owce. To, że ktoś milczy nie oznacza, że jest inteligentny, bo przecież są szuflady zamknięte na klucz a puste w środku. Zaczęłam dość filozoficznie, nie mniej jednak w dzisiejszym wpisie dowiecie się jakie tematy rozmów królują wśród Hiszpanów, jakich tematów należy unikać i jakie zwroty najczęściej przewijają się w konwersacjach.Zanim zaczniemy jakąkolwiek rozmowę warto się przywitać choćby z czystej kultury (czyli z czegoś co zostaje, gdy już zapomniesz wszystko co się nauczyłeś). Tutaj muszę podzielić się z Wami problemem jaki napotkałam w związku z przywitaniem się z osobami znajomymi na ulicy. Otóż zauważyłam, że niekiedy używa się zwrotów „hola” (cześć), bądź „buenas” (skrót od „buenos dias” czyli „dzień dobry”). Żeby było zabawniej równie dobrze możemy powiedzieć „adios” („adeu” w regionie gdzie mieszkam, co znaczy” do widzenia”). Sami widzicie, że sprawa nie jest prosta. Powitanie jakie wybierzemy, zależy od tego czy chcemy zatrzymać się na krótką pogawędkę (średnio 20 minutową) czy też nie. Jak chcemy pogadać wybieramy opcję „hola”, jeśli nie, wybieramy opcję „adios”. Proste? A teraz wyobraźcie sobie sytuację, kiedy na ulicy spotykacie np. teściową i zamiast „dzień dobry mamusiu” (że tak pozwolę sobie skłamać – odezwał się głos wewnętrzny), mówicie jej „do widzenia” :)

Opanowaliście do perfekcji przywitania tak więc przejdźmy do rozmów. Na początek weźmiemy pod lupę te krótsze, czyli np. w sklepie, na ulicy, w kawiarni itp. Nauczymy się tutaj kilku zwrotów przydatnych w nawiązywaniu pogawędki i zrobieniu dobrego wrażenia na rozmówcy. Wyobraźcie sobie, że jesteście w sklepie. Bardzo grzecznie jest zagadać do ekspedientki czy ekspedienta i najlepszym tekstem do tego jest „ale dzisiaj upał” (nie wiem jak im się nie nudzi słyszeć to samo przez 3/4 dni w roku i to od 3/4 klientów). Tak od słowa do słowa dochodzicie do tego co będziecie robić w weekend, żeby następnym razem mieć o czym rozmawiać jak ekspedientka nas zapyta „i jak było”. Tutaj muszę dodać, że w sklepie czy kawiarni nagminnie zwracają się do ciebie zwrotem „carino” (czytaj karinio) co znaczy „kochanie”, „kochanieńka”, „kochanieńki” (Hiszpania – kraj pełen miłości). Z czasem to udzieliło się i mi. Dodam, że te zwroty w dużych miastach nie są używane tak nagminne. Kolejnym ważnym zwrotem jest słowo „guapa” (czytaj głapa) czyli „piękna”. W Hiszpanii wszystkie dziewczyny czują się piękne bo wszyscy je zaczepiają „cześć piękna, co słychać”. W przypadku mężczyzn słowo „piękny” nie funkcjonuje. Ogólnie wszyscy Hiszpanie czują się piękni, więc nie muszą sobie o tym przypominać. W związku z tym wszyscy nazywają się „tio” (czytaj tijo czyli w dosłownym tłumaczeniu „wujek”). Analogicznie jak do kobiet na ulicy słyszy się „Cześć wujek. Co słychać?”. Podsumowując, wszystkie są piękne a wszyscy są wujkowie.

Hiszpanie mówią, że w rozmowach trzeba unikać tematów związanych z polityką, religią i seksem. Tego ostatniego tematu nie będę komentować bo i tak zawsze ktoś coś powie, że innym się skojarzy. O religii faktycznie się nie rozmawia, poza narzekaniem na obcokrajowców pochodzenia arabskiego. Jeśli chodzi o politykę to zawsze temat kończy się stwierdzeniem, że wszyscy politycy są tacy sami i wszyscy to skorumpowane złodzieje. Taki apel do wszystkich czytających: nie kradnij, bo władza nie lubi konkurencji (gdzieś to kiedyś przeczytałam, chyba w łazience).
Sport. Najważniejszym sportem jest piłka nożna. Oczywiście poza kibicowaniem drużynom lokalnym, należy opowiedzieć się za jednym z klubów Real lub Barca. Rozmowa w dużym skrócie wygląda tak: „Ja Messi. Ja Ronaldo” – nie mamy o czym rozmawiać. „Ja Messi. Ja Messi” lub „Ja Ronaldo. Ja Ronaldo” – pogadajmy. Tutaj koniecznie musi pojawić się anegdota. Kiedyś będąc w odwiedzinach u teściów natrafiłam na mecz Real Madryt z Atletico Madryt. Nie patrząc na wynik meczu zapytałam teścia kto wygrywa. W odpowiedzi uzyskałam informację, że Madryt. Oczywiście jako osoba mało obeznana z piłką nożną pomyślałam sobie w duchu: no ale Real czy Atletico. W końcu stwierdziłam, że i tak wygrana zostanie dla klubu z tego samego miasta, więc nie warto dopytywać.

Jak już kiedyś wspomniałam, Hiszpanie uwielbiają plotki (np. tutaj wspomniałam: https://hiszpanole.blogspot.com.es/2017/10/rozmowy-kontrolowane.html), więc kolejnym ważnym tematem jest życie innych (sąsiadów, gwiazd i wszystkich innych nie wspomnianych). No i dodać muszę, że Hiszpanie też narzekają, Mniej na dolegliwości zdrowotne niż Polacy, bardziej na kryzys i niskie emerytury. No bo przecież jak można przeżyć za 1300-1500 EUR miesięcznie. Bardzo ważne jest narzekać podczas codziennej kawy w barze lub popijając Vermouth ze znajomymi.

A teraz przechodzimy do najważniejszego tematów rozmów. Jedzenie. To jest temat rzeka i nigdy się nie kończy. Hiszpanie ze szczegółami potrafią opisać menu (zestaw dnia) jakie jedli. Ku radości Hiszpanów często w regionach robi się tzw. „jornadas gastronomicas” czyli dni gastronomiczne. Z reguły te dni trwają cały miesiąc i dotyczą wariacji na temat produktu spożywczego, np. ryż, cebula, krewetki itp. W związku z tym restauracje publikują specjalne menu, innymi słowy tematy do rozmów. Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że w kwestii jedzenia można mieć tyle do powiedzenia. Dlatego też tym tematem chcę zamknąć moje wypociny na temat rozmów i zaserwować wam obowiązkowy żart na zakończenie:

„Rozmawiaja dwie blondynki:
  – Chcesz jagodziankę?
  – A z czym?
  – Z truskawkami oczywiście!”

#hiszpania #kulturahiszpańska #przewodnikpohiszpanii

Komentarze