Przejdź do głównej zawartości

Boże Narodzenie w Hiszpanii

Zapewne wielu z Was zastanawia się jak wyglądają święta Bożego Narodzenia w Hiszpanii, no bo przecież święta świętom nierówne. Różnice widać już na samym początku czyli od listopada (albo od sierpnia bo wtedy wiele marketów w Polsce wyprzedaje ozdoby choinkowe). W listopadzie w Polsce zaczynają się pojawiać dekorację świąteczne, reklamy... magia świąt, która potrwa 2 miesiące. W Hiszpanii są bardziej tradycyjni. Dekoracje świąteczne w sklepach i na ulicach miast pojawiają się od dnia 1 grudnia. W telewizji nie ma tylu świątecznych reklam co w Polsce. Jedyne co mi przeszkadza to natłok reklam perfum (i już wiecie co wszyscy dostają pod choinkę). Osobiście uważam, że powinno być więcej reklam brylantów i futer, no bo przecież kobieta potrzebuje brylantów, futer i gotówki a nie tylko romantyzmu.

Kto daje prezenty dzieciom w Hiszpanii?


A teraz dobra wiadomość dla rodziców... W Hiszpanii Mikołaj przychodzi zostawić prezenty w wigilię a nie 6 grudnia. Zła wiadomość... 6 stycznia Trzej Królowie przynoszą dzieciom prezenty (wychodzi na to samo, ale przesunięte w czasie, czyli dowód na to, że co się odwlecze to nie uciecze). Tradycja ta odzwierciedla się w dekoracjach zewnętrznych budynków - na balkony wspinają się Trzej Królowie a nie Mikołaj (ten też, ale sporadycznie).

W ramach pomocy dla rodziców sklepy przygotowują katalogi z zabawkami (takie po minimum 100 stron...). W każdym katalogu znajduje się miejsce gdzie dzieci mogą napisać list do Mikołaja i do Trzech Króli. Dla ułatwienia specjalni wysłannicy (roznosiciele) podrzucają katalogi do skrzynek pocztowych (w ten sposób dorobiłam się 4 katalogów jako alternatywa dla smartfona podczas zasilania kanalizacji miejskiej - wszyscy robią tak samo, ale nikt się do tego nie przyznaje).

Świąteczne zakupy


Skoro już jesteśmy przy zabawkach to przejdźmy do zakupów świątecznych. W związku z tym, że na stole królują owoce morza, zakup ich należy zaplanować jeszcze na listopad. W grudniu ceny potrafią być 2 a nawet 3 razy wyższe. Pływając po internecie (bo nie umiem surfować) dotarłam do statystyk z roku 2015, z których dowiadujemy się, że przeciętny Hiszpan na prezenty wydaje średnio269 EUR podczas gdy przeciętny Polak wydaje 135 EUR. W przypadku wydatków na jedzenie świąteczne Hiszpan wydaje 208 EUR a Polak 132 EUR. Analizując te dane, dochodzę do subiektywnych wniosków, że dla statystycznego Polaka prezent jest równie ważny jak jedzenie. W przypadku statystycznego Hiszpana prezent jest ważniejszy niż jedzenie (co dla mnie jest bardzo zaskakujące, znając uwielbienie dla celebracji posiłków przez Hiszpanów).

Loteria świąteczna


Mamy już prezenty kupione i jedzenie też. W dniu 22 grudnia o godzinie 9 rano zasiadamy przed telewizorem na 4h, żeby sprawdzić czy wygramy na loterii El Gordo, o której pisałam w zeszłym tygodniu. Nie ma chyba rodziny, która nie zakupiłaby przynajmniej 1 kuponu. Od 9 rano z każdego okna słychać śpiew dzieci obwieszczających numery wygrywające.

24 grudnia Wigilia czyli Noche Buena (w dosłownym tłumaczeniu "dobra noc"). Do stołu zasiadamy o godzinie 20-21. Na stole roi się od owoców morza (gambas, langostinos, cigalas, caracoles del mar, mejillones, navajas, bogavantes - jak ktoś chce to niech sprawdzi w google jak to "robactwo" wygląda). Oczywiście obowiązkowo serwowana jest szynka serrano i dobry długodojrzewający ser. Nie może zabraknąć także kalmarów i ośmiorniczki. Jak już się tym wszystkim najemy no to wypadałoby zjeść coś mięsnego i tutaj już według uznania polędwica wołowa lub bycze ogony (no kto bogatemu zabroni). Czas na deser... Drogie panie... nie pieczemy ciast! Przecież z cukierni ciasta są najlepsze no i po co się przemęczać (w zdaniu ukryłam sarkazm jakby ktoś nie zauważył). Obowiązkowym ciastem jest tronco de navidad czyli rolada, która z zewnątrz wygląda jak ścięty pień drzewa. Na zakończenie podaje się wyroby z migdałów czyli turrony i polvorones. Powiem Wam szczerze, że ja tutaj po wigilii nie czuję się przejedzona. Poza tym jedzenie przygotowuje się na 1 dzień a nie na 1 tydzień. W dniu 25 grudnia tradycją jest obiad rodzinny, no ale przecież nie wolno się przemęczać więc wszyscy wybierają się do restauracji.

Wracając do tronco de Navidad czyli świątecznego pieńka. W katalonii i Aragonie wciąż kultywuje się tradycję Tio czyli wesołego pieńka. Pień ten kupuje się na początku adwentu i w każdą noc należy zostawić mu coś do jedzenia i okryć go kocykiem, żeby nie zmarzł. Poniżej zdjęcie jak wygląda taki pieniek:
W dniu Wigilii dzieci biją pieniek kijkami i śpiewają mu, żeby następnego dnia zostawił im prezenty pod kocykiem. Piosenkę możecie posłuchać TUTAJ.

Przejdę teraz do szopki. Zastanawiam się dlaczego szopka w Polsce jest spolszczona. Co mam na myśli? A np. to, że brakuje jej palm i trzech króli na wielbłądach, przecież Jezus urodził się na terenie pustynnym. W Hiszpanii szopka to świętość i każdy powinien takową posiadać, ale nie taką, że sam Jezusek i jego rodzice, nie, nie... Szopka musi być wypasiona... pasterze, krówka, osiołek, gąski, kaczuszki, dynie, koło od wozu, studnia, aniołek, trawka (taka pustynna), Trzej Królowie na wielbłądach, palmy, drzewko oliwne i.... Caganer (czytaj kaganer) czyli pasterz robiący kupkę. Tak, tak. Wielu z Was może to zdziwić i zaszokować, ale tradycja ta jest zaaprobowana przez kościół katolicki. Skąd tradycja Caganer? Nie do końca znane są okoliczności w jaki sposób pastuszek w tej pozycji znalazł się w szopce, ale mówi się, że nawiązuje do tradycji nawożenia pola fekaliami zwierzęcymi w celu większych i lepszych plonów. Stąd Caganer ma przynieść urodzaj i szczęście domowi, w którym się znajduje.
Na koniec kolędy. Poniżej podaję linki do moich ulubionych (niech was nie zdziwi, że śpiewane są przez dzieci - taka hiszpańska tradycja :)

Mi burrito sabanero
Rin, rin
Campanas de Belen
Navidad


Komentarze