Przejdź do głównej zawartości

Święto Trzech Króli w Hiszpanii



Hiszpańskie dzieci czekają z utęsknieniem na Trzech Króli jak polskie dzieci na Mikołaja w grudniu. W nocy z 5 na 6 stycznia Trzej Królowie zostawiają w domach prezenty. 5 stycznia w całej Hiszpanii wieczorem odbywają się parady tzw cabalgata (czytaj kabalgata). Na paradzie tańczą śnieżynki, reniferki i co tam jeszcze popadnie. Trzej Królowie są odpowiedzialni za rzucanie dzieciom cukierków. Zależy jak się który zamachnie to można dostać nieźle po głowie. Dzieci mają przygotowane torebeczki lub kartonowe rożki (po rozmiarze to nawet bym powiedziała, że to są bardziej rooogi), do których łapią cukierki jak motylki do siatki. Najgroźniejszym przeciwnikiem dzieci są starsze babcie, które metodą "to dla wnuczka" wybierają cukierki, które spadną na ziemię. No, ale przynajmniej poćwiczą sobie skłony tak dla zdrowia.
A teraz trochę ciekawostek. Czy wiecie, że dzieci hiszpańskie rozpoznają, który król jak się nazywa i co przynosi w darze? Wygląda to tak:
- Gonzalo, jak się nazywa ten król?
- Melchior!
- I co przynosi w darze?
- Cukierki!
O dziwo pozostali 2 królowie w darze też przynoszą cukierki.
Żeby jeszcze bardziej osłodzić ten dzień, tradycją jest ciasto o nazwie "roscon de reyes" (czytaj roskon de rejes). Jest to biszkopt z nadzieniem (lub bez - tradycyjny) z wierzchu udekorowany owocami kandyzowanymi i posypany płatkami migdałów. Do ciasta dodawana jest korona. W cieście ukrywa się król i fasolka. Kto trafi na króla dostaje koronę i może chwilę porządzić. Ten kto trafi na fasolkę niestety musi zapłacić za ciasto. Najczęściej króla oddaje się dzieciom a fasolkę dziadkom ;)


Wpis ten dedykuję wiernej czytelniczce Ani, która w dniu 6 stycznia obchodzi swoje urodziny. wszystkiego najlepszego i dużo cukierków!

Komentarze